(...) Nigdy nie odpuszczamy - mówił Nocny Wędrowiec. Do końca. Dopóki żyjesz, walczysz. Dopóki możesz myśleć, walczysz. To umysł jest bronią. Reszta to narzędzia. Nie mają znaczenia. Można je zrobić, zdobyć, albo zastąpić" ( "Pan Lodowego Ogrodu" J.Grzędowicz)

O mnie

Moje zdjęcie
Łódzkie
Xena - wojowniczka, która po długiej drodze zabijaki, pirata i herszta, opowiada się po stronie dobra. Rozpoczyna walkę ze wszystkim co poprzednio było jej codziennością. Staje się postacią pozytywną. /Tak jej się przynajmniej wydaje :)/ T2N2M0 G3 to moje symbole rozpoznawcze w świecie medycyny. Od lipca 2012 prowadzę dodatkową walkę z przerzutami do kości (tak, żeby mi się nie nudziło). Od lipca 2014 bujam się z przerzutami do wątroby... Napisz do mnie: ksena@op.pl

Online

Statystyki

niedziela, 28 sierpnia 2011

Wakacje część pierwsza (nieostatnia)

Się cholera nie mogę ogarnąć po wakacjach.
Tak szybko zleciał ten przyjemny stan. Nawet w oczekiwaniu na wynik. A z nim to było tak:
Codziennie od przyjazdu nad morze dzwoniłam do domu z pytaniem: Jest koperta do mnie? Odpowiedź niezmiennie była ta sama:NIE. Ponieważ stan oczekiwania się niepokojąco przeciągał, zadzwoniłam do W-wy. I co się dowiedziałam?  Że mój wynik został odebrany 17 sierpnia. Tylko jedna osoba mogła go odebrać. Mój Profesor :) I tylko Mój Profesor mógł mi taki numer zrobić. Bo gdy zadzwoniłam to usłyszałam:
-O, Madzia , dobrze, że dzwonisz, wynik jest dobry. Ja zgubiłem telefon i nie miałem numeru do Ciebie.
Ręce mi opadły.
-Nad morzem jesteś? A to fajnie! To wypoczywaj sobie, wypoczywaj!
Ręce mi opadły. No wypoczywam, ale nie lepiej byłoby na luzie i w spokoju?
-Ale co się stresujesz, dobrze jest. Teraz tylko musisz do mnie po wynik przyjechać.
Cóż, znając Mojego Profesora - wolę nie liczyć, że mi go przyśle i będę musiała osobiście Go znaleźć gdzieś tam w W-wie lub Wieliszewie. Ale i tak Go uwielbiam!
A ponieważ wierzyłam , że będzie dobrze, to postanowiłam na wakacjach po prostu być i nie zadręczać się.
A ponieważ mam taki charakter, a nie inny, to na razie się udało:)
Nerwy też się uspokoiły, szum fal kojąco mnie ugłaskał, powietrze dopieściło, pogoda była sprzyjająca, chili zasłużyłam.
Więc pozycja bojowa jak zwykle w pełnej gotowości :]
Więcej zdjęć jak będę mieć wenę . He, będzie się działo .!


5 komentarzy:

  1. Ale się cieszę!
    No superancko:)
    Ściskam:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zjęcie fajowe, dobrze, że było ci tam miło i odpoczęłaś mimo wszystko. Czekam na relacje. Ech, a bałtyk nadal piękny:)
    Annna milosc-rak-codziennosc

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja codziennie zaglądałam,z nadzieją,że coś może skrobniesz,że w końcu wszyscy się dowiedzą,że wynik dobry:)
    Profesora masz fajnego,i chyba roztrzepanego trochę :)
    Ja w szpitalu dziecięcym miałam świetną Doktor.Wszyscy byli tam fajni,ale ona prowadziła mnie przez całą chorobę i się zżyłyśmy.Pamiętam,że po leczeniu,przed świętami czekaliśmy na wynik rezonansu,który miał potwierdzić że nic nie ma i leczenie zakończone.Zadzwoniła wieczorem do mojej mamy z prywatnej komóry i przekazała tą cudną nowinę,że jest git :)
    Fajnie jest obracać się wsród normalnych lekarzy,którzy mają ludzkie odruchy.

    Super,że wakacje Ci się udały.Taka bojowa poza jak na zdjęciu ma być cały czas,masz być zawsze taką twardą kobitką:)!

    OdpowiedzUsuń
  4. haha jest i nasz gotycki róż, nowa miłośc Nasza!:D

    OdpowiedzUsuń