O mnie

Moje zdjęcie
Łódzkie
Xena - wojowniczka, która po długiej drodze zabijaki, pirata i herszta, opowiada się po stronie dobra. Rozpoczyna walkę ze wszystkim co poprzednio było jej codziennością. Staje się postacią pozytywną. /Tak jej się przynajmniej wydaje :)/ T2N2M0 G3 to moje symbole rozpoznawcze w świecie medycyny. Od lipca 2012 prowadzę dodatkową walkę z przerzutami do kości (tak, żeby mi się nie nudziło). Napisz do mnie: ksena@op.pl

Online

Statystyki

czwartek, 24 kwietnia 2014

382. Przesadzam...



...kwiatki, bo mam natchnienie.
Do pisania niestety nie mam.
Nie będę udawać, że jest cudownie, bo nie jest.
Biorę leki na podniesienie granulocytów, sączę buraka na potrzeby hemoglobiny.
Ale jakoś bez przekonania.
Następny termin chemii to poniedziałek, 28.04. (chyba próby chemii :D)
Oprócz tego prześwietlenie miednicy.
Ale o tym później.

*

Jechałam autem gdzieś ostatnio, w tą cudowną, letnią pogodę wiosną ...
Usłyszałam piosenkę w radio, przy której włosy mi dęba stanęły w taki upał :)
Wciskało mnie w fotel ze złości, bo nie wiem, co to za piosenka !!!
Znacie to uczucie bezradności i bezsilności?
Oprócz choroby mam jeszcze takie też uczucia, głupie, muzyczne fascynacje :)
Wiadomo kto śpiewał - mężczyzna :)
Jak znajdę (przeczesuje wszelkie strony w necie gupia), to się pochwalę ;)
(uprzedzam co niektórych, że to absolutnie nie jest Piotr Rogucki, aczkolwiek nie mam nic do człowieka)

*

Właśnie, muzyki mi mało, a nie granulocytów :)
Wkładam słuchawki w uszy i do łóżka!
Polecam! Relaks gwarantowany. Aż do uśpienia !
Ściskam i dziękuję, że Jesteście!

Ksena <3


wtorek, 22 kwietnia 2014

381. by off



Po dosyć nie-spokojnych* Świętach wyszłam na piątą chemię.
Chwilowo jestem nieczynna, gdyż się zepsułam.

*


Uwielbiam tego słuchać jadąc do szpitala, to jakieś zboczenie?

PS. * oznacza przejściowe problemy zdrowotne. W sam raz przy podaniu chemii.
Prawda, że prawda? ♥



sobota, 19 kwietnia 2014

380. Spokojności...



... życzę Wam.
Niech Moc Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa będzie z Wami!
Życzę Wam, byście te Święta spędzili w gronie rodzinnym, z uśmiechem, z życzliwością, miłością.
Wiem, że różnie w życiu bywa, ale nigdy nic nie wiadomo, prawda?

*

Lubię TE Święta.
Są zwiastunem wiosny, odrodzenia, nie są tak komercyjne jak Święta Bożego Narodzenia, które zresztą też lubię, tylko...tak mnie denerwują te wyprzedaże, wyścig z choinkami i tym podobne..
Kiedyś brałam czynny udział w przygotowaniach.
Byłam kierownikiem logistycznym :) .
Dzisiaj jestem gapiem, obserwatorem z kanapy, jeśli już coś zrobię, to z długimi przerwami na odpoczynek.
No i MM przejął większość moich obowiązków, co mnie cieszy niesamowicie.
(Mężczyzna w kuchni, tudzież z odkurzaczem - to jest widok, który pobudza...;P)

*

Łapcie promienie słońca, Swoich za łapki, przytulajcie się, a będąc na spacerze, czy wchodząc na jakiś szczyt w górach - pomyślcie o mnie. Wyślijcie wirtualny znak pokoju :)




Wysyłam do Was uśmiech i dziękuję za kartki z życzeniami!
Muah!

<3


środa, 16 kwietnia 2014

379. selfie


Poddając się modzie, która od kilku dobrych lat po cichu atakuje osobników ludzkich z aparatem telefonicznym, również i ja zostałam obdarowana taką fotką.
(chcę zaznaczyć, że sama sobie zrobiłam kilka zdjęć, z czego najwięcej, bo aż 2 pochodzą z czasów, gdy mi włosy odrastały po chemii)
Cudowne "selfie" otrzymałam mmsem od swojej ekipy z przedostatniej pracy :)
Co za cudowni ludzie!
Ciągle mam z nimi kontakt, wspierali mnie podczas pierwszych kroków w onkologii.
Pomagali, rozmawiali, pisali, byli.
Rzadka, a jakże cenna taka przyjaźń.
Pozdrawiam Was czule i macham łapką z uśmiechem dziękując za wszystko, co dla mnie robicie!

*

Mam ludzkie odruchy jednak ;)
Lodówka mruczała do mnie od kilku miesięcy - rozmroź mnie, tak mi gorąco w tym lodzie.
Groziła - zeżrę Ci więcej prądu!
Prosiła, gdy szukałam przeterminowanych kostek lodu.
No i uległam, zlitowałam się, a ona mnie tak potraktowała...
Jestem połamana, kręgi mi trzeszczą w stawach, wszyscy na mnie krzyczą, żem oszalała...
Strzelam więc focha i nic! Nic absolutnie do żadnych Świąt nie zrobię, nawet palcem nie kiwnę!
Będę leżeć i pachnieć!
O, strzelę sobie selfie!

Obróbka i foto zrobione przez Młodą :*


Wy też strzelacie selfie?
Przyznajcie się, ja nikomu nie powiem :D

<3



poniedziałek, 14 kwietnia 2014

378. było sobie życie...



W ramach projektu „VIDEO VIRALstudenci School of Form w Poznaniu nakręcili krótki film promujący działalność Drużyny Szpiku. Drużyna Szpiku jest poznańską fundacją, której celem jest zachęcanie do dawstwa szpiku i pomoc osobom chorym na nowotwory. Scenariusz filmu inspirowany jest życiem Justyny, jednej z podopiecznych Drużyny. Bardzo chcielibyśmy, by film stał się viralem, krążącym po sieci i zarażającym chęcią pomocy innym. Bardzo mnie i im zależy na współpracy z Wami, udostępnianiu filmiku na blogach, na FB i w innych używanych przez Was mediach - pomoże nam dotrzeć do większego grona odbiorców.

Bardzo proszę Was, Czytaczy o pomoc.
Oto link do filmu :

Było sobie życie ...

A tu na FB: klik

*

Jak w około 90 sekund pokazać, w jaki sposób choroba może przewrócić normalne życie do góry nogami? Mamy nadzieję, że nam się udało.
Film ten jest częścią projektu VIDEO VIRALE realizowanego przez studentów III roku Communication Design – School of Form. Opiekunem projektu jest dr Monika Górska z Fabryki Opowieści.
Wyzwanie 1:
 w 6 tygodni realizacja 6 video virali dla 6 organizacji pozarządowych
Wyzwanie 2:
 milion odsłon na YouTube w 6 dni
 
POMÓŻ NAM ZARAŻAĆ WIARĄ W CZŁOWIEKA I UDOSTĘPNIJ TEN FILM ZNAJOMYM!

Scenariusz video napisało życie, życie Justyny Husarek.
Justyna od 6 lat walczy z chłoniakiem. Przeszła kilkadziesiąt chemioterapii i dwa autoprzeszczepy. W lutym tego roku usłyszała, że lekarze nie mają więcej pomysłów na leczenie. Wtedy do akcji wkroczyła Drużyna Szpiku, wzięli sprawę w swoje ręce – przyjazd do
Poznania, wizyta u profesora Komarnickiego i SZANSA! Justynę może uratować przeszczep szpiku kostnego od dawcy niespokrewnionego.

To dla Justyny teraz szukamy dawcy szpiku, ale „takich Justyn” w Polsce i na świecie są setki, tysiące, miliony. Oddanie szpiku nie boli, nie zabiera dużo czasu, nic nie kosztuje i naprawdę może uratować życie, nie tylko Justyny.
Filmik ma pokazać, jak ważne jest myślenie o innych i o sobie, o chorobie i zdrowiu. Ma uświadomić, że niewielkim gestem – zapisaniem się do bazy dawców i, jeśli będzie to konieczne, oddaniem szpiku – można uratować komuś życie. TY MOŻESZ URATOWAĆ KOMUŚ ŻYCIE! Ma też pokazać, kruchość i ulotność chwil – dziś jesteś królem życia, masz plany, ambicje, a jutro diagnoza, szpital i bezsilność. A co, jeśli nie znajdzie się twój bliźniak genetyczny…?
Zobacz jak możesz pomóc na www.facebook.com/druzynaszpiku lub www.darszpiku.pl

Zobacz, co pisze o sobie Justyna:

Gdy zachorowałam, dużo przesiadywałam przed telewizorem. Zobaczyłam chyba wszystkie filmy o raku i z rakiem. Dzieliły się na dwie kategorie: na te ze szczęśliwym zakończeniem i te bez. Jestem kobietą, mam swoje marzenia, chcę je spełniać. Gdy poznałam Macieja wiedziałam, że to będzie miłość bezgraniczna. Długo wątpiłam w to, czy w mojej sytuacji bycie z kimś ma w ogóle jakikolwiek sens... Po roku zaręczyliśmy się i odnawialiśmy zaręczyny przez kolejne lata aż do dnia, w którym podjęliśmy decyzję o ślubie. Dlaczego zdecydowaliśmy się na ten krok? Dlaczego właśnie w tym okresie trwania choroby? Ślub to umocnienie nas i naszego związku, realizacja naszych marzeń. Kochamy się, zakochaliśmy się w sobie w trakcie mojej choroby, przeszliśmy od momentu poznania naprawdę wiele. Z czasem zniknął niepokój, co z nami później będzie, po moim przeszczepie. Przeszłam dwa autoprzeszczepy, każdy z nich był inny, lecz jedna rzecz była stała – moja siła napędowa do walki, czyli Maciej. Pragniemy realizować wszystkie nasze marzenia. Po co czekać? Czekać aż mi włosy podrosną do wymarzonej długości lub sińce pod oczami będą mniej widoczne? Nie. Liczy się i zawsze liczyło to, co nas połączyło, to, co mamy w środku. Wygląd to tylko taka oprawa, zmienia się, ale nasze uczucia są stałe. Mimo że ślub niewiele zmienił, zarówno przed, jak i po nim jest na tak samo dobrze razem, to jednak wstaję każdego dnia z jeszcze większym uśmiechem na twarzy, bo wiem że mamy siebie i nikt nam tego nie odbierze, a tym bardziej żadna choroba. Było warto. Justyna Kaszycka (dawniej Husarek)

*

Jeżeli potrzebujecie więcej informacji o akcji, kontaktu, macie jakieś pytania - piszcie @ do mnie. (ksena@op.pl)

Zawirusujmy sieć dzisiaj, jutro i pojutrze!
To nic nie kosztuje, a może pomóc tylu ludziom!

♥♥♥