O mnie

Moje zdjęcie
Łódzkie
Xena - wojowniczka, która po długiej drodze zabijaki, pirata i herszta, opowiada się po stronie dobra. Rozpoczyna walkę ze wszystkim co poprzednio było jej codziennością. Staje się postacią pozytywną. /Tak jej się przynajmniej wydaje :)/ T2N2M0 G3 to moje symbole rozpoznawcze w świecie medycyny. Od lipca 2012 prowadzę dodatkową walkę z przerzutami do kości (tak, żeby mi się nie nudziło). Napisz do mnie: ksena@op.pl

Online

Statystyki

środa, 16 kwietnia 2014

379. selfie


Poddając się modzie, która od kilku dobrych lat po cichu atakuje osobników ludzkich z aparatem telefonicznym, również i ja zostałam obdarowana taką fotką.
(chcę zaznaczyć, że sama sobie zrobiłam kilka zdjęć, z czego najwięcej, bo aż 2 pochodzą z czasów, gdy mi włosy odrastały po chemii)
Cudowne "selfie" otrzymałam mmsem od swojej ekipy z przedostatniej pracy :)
Co za cudowni ludzie!
Ciągle mam z nimi kontakt, wspierali mnie podczas pierwszych kroków w onkologii.
Pomagali, rozmawiali, pisali, byli.
Rzadka, a jakże cenna taka przyjaźń.
Pozdrawiam Was czule i macham łapką z uśmiechem dziękując za wszystko, co dla mnie robicie!

*

Mam ludzkie odruchy jednak ;)
Lodówka mruczała do mnie od kilku miesięcy - rozmroź mnie, tak mi gorąco w tym lodzie.
Groziła - zeżrę Ci więcej prądu!
Prosiła, gdy szukałam przeterminowanych kostek lodu.
No i uległam, zlitowałam się, a ona mnie tak potraktowała...
Jestem połamana, kręgi mi trzeszczą w stawach, wszyscy na mnie krzyczą, żem oszalała...
Strzelam więc focha i nic! Nic absolutnie do żadnych Świąt nie zrobię, nawet palcem nie kiwnę!
Będę leżeć i pachnieć!
O, strzelę sobie selfie!

Obróbka i foto zrobione przez Młodą :*


Wy też strzelacie selfie?
Przyznajcie się, ja nikomu nie powiem :D

<3



poniedziałek, 14 kwietnia 2014

378. było sobie życie...



W ramach projektu „VIDEO VIRALstudenci School of Form w Poznaniu nakręcili krótki film promujący działalność Drużyny Szpiku. Drużyna Szpiku jest poznańską fundacją, której celem jest zachęcanie do dawstwa szpiku i pomoc osobom chorym na nowotwory. Scenariusz filmu inspirowany jest życiem Justyny, jednej z podopiecznych Drużyny. Bardzo chcielibyśmy, by film stał się viralem, krążącym po sieci i zarażającym chęcią pomocy innym. Bardzo mnie i im zależy na współpracy z Wami, udostępnianiu filmiku na blogach, na FB i w innych używanych przez Was mediach - pomoże nam dotrzeć do większego grona odbiorców.

Bardzo proszę Was, Czytaczy o pomoc.
Oto link do filmu :

Było sobie życie ...

A tu na FB: klik

*

Jak w około 90 sekund pokazać, w jaki sposób choroba może przewrócić normalne życie do góry nogami? Mamy nadzieję, że nam się udało.
Film ten jest częścią projektu VIDEO VIRALE realizowanego przez studentów III roku Communication Design – School of Form. Opiekunem projektu jest dr Monika Górska z Fabryki Opowieści.
Wyzwanie 1:
 w 6 tygodni realizacja 6 video virali dla 6 organizacji pozarządowych
Wyzwanie 2:
 milion odsłon na YouTube w 6 dni
 
POMÓŻ NAM ZARAŻAĆ WIARĄ W CZŁOWIEKA I UDOSTĘPNIJ TEN FILM ZNAJOMYM!

Scenariusz video napisało życie, życie Justyny Husarek.
Justyna od 6 lat walczy z chłoniakiem. Przeszła kilkadziesiąt chemioterapii i dwa autoprzeszczepy. W lutym tego roku usłyszała, że lekarze nie mają więcej pomysłów na leczenie. Wtedy do akcji wkroczyła Drużyna Szpiku, wzięli sprawę w swoje ręce – przyjazd do
Poznania, wizyta u profesora Komarnickiego i SZANSA! Justynę może uratować przeszczep szpiku kostnego od dawcy niespokrewnionego.

To dla Justyny teraz szukamy dawcy szpiku, ale „takich Justyn” w Polsce i na świecie są setki, tysiące, miliony. Oddanie szpiku nie boli, nie zabiera dużo czasu, nic nie kosztuje i naprawdę może uratować życie, nie tylko Justyny.
Filmik ma pokazać, jak ważne jest myślenie o innych i o sobie, o chorobie i zdrowiu. Ma uświadomić, że niewielkim gestem – zapisaniem się do bazy dawców i, jeśli będzie to konieczne, oddaniem szpiku – można uratować komuś życie. TY MOŻESZ URATOWAĆ KOMUŚ ŻYCIE! Ma też pokazać, kruchość i ulotność chwil – dziś jesteś królem życia, masz plany, ambicje, a jutro diagnoza, szpital i bezsilność. A co, jeśli nie znajdzie się twój bliźniak genetyczny…?
Zobacz jak możesz pomóc na www.facebook.com/druzynaszpiku lub www.darszpiku.pl

Zobacz, co pisze o sobie Justyna:

Gdy zachorowałam, dużo przesiadywałam przed telewizorem. Zobaczyłam chyba wszystkie filmy o raku i z rakiem. Dzieliły się na dwie kategorie: na te ze szczęśliwym zakończeniem i te bez. Jestem kobietą, mam swoje marzenia, chcę je spełniać. Gdy poznałam Macieja wiedziałam, że to będzie miłość bezgraniczna. Długo wątpiłam w to, czy w mojej sytuacji bycie z kimś ma w ogóle jakikolwiek sens... Po roku zaręczyliśmy się i odnawialiśmy zaręczyny przez kolejne lata aż do dnia, w którym podjęliśmy decyzję o ślubie. Dlaczego zdecydowaliśmy się na ten krok? Dlaczego właśnie w tym okresie trwania choroby? Ślub to umocnienie nas i naszego związku, realizacja naszych marzeń. Kochamy się, zakochaliśmy się w sobie w trakcie mojej choroby, przeszliśmy od momentu poznania naprawdę wiele. Z czasem zniknął niepokój, co z nami później będzie, po moim przeszczepie. Przeszłam dwa autoprzeszczepy, każdy z nich był inny, lecz jedna rzecz była stała – moja siła napędowa do walki, czyli Maciej. Pragniemy realizować wszystkie nasze marzenia. Po co czekać? Czekać aż mi włosy podrosną do wymarzonej długości lub sińce pod oczami będą mniej widoczne? Nie. Liczy się i zawsze liczyło to, co nas połączyło, to, co mamy w środku. Wygląd to tylko taka oprawa, zmienia się, ale nasze uczucia są stałe. Mimo że ślub niewiele zmienił, zarówno przed, jak i po nim jest na tak samo dobrze razem, to jednak wstaję każdego dnia z jeszcze większym uśmiechem na twarzy, bo wiem że mamy siebie i nikt nam tego nie odbierze, a tym bardziej żadna choroba. Było warto. Justyna Kaszycka (dawniej Husarek)

*

Jeżeli potrzebujecie więcej informacji o akcji, kontaktu, macie jakieś pytania - piszcie @ do mnie. (ksena@op.pl)

Zawirusujmy sieć dzisiaj, jutro i pojutrze!
To nic nie kosztuje, a może pomóc tylu ludziom!

♥♥♥

sobota, 12 kwietnia 2014

377. nic takiego.





Odetchnęłam.
Chemię spuściłam z wodą.

Nadsyłacie, udostępniacie, piszecie ... tak cudnie do mnie.
Wzruszacie mnie swoimi historiami, myślami, zdaniami, kropkami.
Dzięki ♥

*


Rozglądając się dookoła widzę pośpiech, zamieszanie, wyścig - a to z pogodą, a to wózkiem w markecie, a to na drodze do marketu, zatłoczone myjnie na stacjach benzynowych.
Rozumiem, wiosna, Święta, ale gdyby w Święta były otwierane sklepy, to i wtedy niektórzy by robili zakupy?
Wzruszam ramionami. Otwieram książkę, przesadzam kwiaty, wystawiam twarz do słońca (to nic, że przez okno nieraz).
Piję kawę, śmieję się z Młodą, patrzę, jak kurz tańczy w słońcu i dziękuję Bogu, że chodzę.
Tak, ot.
Codzienność.

Czy Wy też to czujecie?









piątek, 4 kwietnia 2014

376. żyjesz?



Bez wykrzykników dzisiaj, bo głowa mnie boli.
Mam kaca po-chemii.
W swoich narkotycznych wizjach miałam senne koszmary.
A to, że szwagier MMęża zdradził żonę,
a to, że nogi nie miałam,
a to, że nie zdążyłam na tramwaj (chyba ten uprowadzony w Łodzi).
Się żyje...ech.
Stąpa się ostrożnie po podłodze, uważając na każdy fragment dywanu, je się oczami i wygląda jak przez okno.



Oprócz tego się marudzi.
Matko, jak ja się nienawidzę w pierwszym tygodniu po-chemii!

*

Nie pamiętam (!), gdzie mam zdjęcia Wiosny, na szczęście Wy wiecie, jak Ona się ładnie prezentuje, dziękuję za foty, za kropki, @ i smsy.
Bardzo, bardzo się mnie przydaje Wasze do mnie pisanie. Bardzo.
Nawet się nie spostrzegłam, kiedy kroplówka zleciała i się mnie zapytała, czy chcę jeszcze, że tu siedzę z telefonem w dłoni? ;)
Ważne to dla mnie, że nie jestem trędowata na odległość i że nikomu włos z głowy nie spadnie, jak napisze coś głupiego (w jego mniemaniu), coś śmiesznego, coś zwykłego.
Każdy chory rżnie bohatera, ale tak naprawdę... sam się tej swojej szabli boi.
I milcząco prosi ...
Daj znać, że Żyjesz ...

*






Nie bójcie się, nie będzie Wam łyso :)
Ściskam i dobrego weekendu życzę ♥♥♥


wtorek, 1 kwietnia 2014

375. niech żyje 1 kwietnia!



Jedną z rzeczy, które mnie cieszą w tej przebrzydłej chorobie to jest to, iż nie interesuje mnie mój wybór d/s emerytury :D. Od dzisiaj do 1 lipca trzeba podjąć decyzję o składkach, którymi szarpać się i wyrywać Wam z gardeł będzie zus, ofe lub samo ufo.

Mnie to w ogóle nie obchodzi.

Obchodzi mnie to, czy dostanę dzisiaj chemię i czy będę zdychać po niej, czy nie?

Ściskam ♥
Ksena