(...) Nigdy nie odpuszczamy - mówił Nocny Wędrowiec. Do końca. Dopóki żyjesz, walczysz. Dopóki możesz myśleć, walczysz. To umysł jest bronią. Reszta to narzędzia. Nie mają znaczenia. Można je zrobić, zdobyć, albo zastąpić" ( "Pan Lodowego Ogrodu" J.Grzędowicz)

O mnie

Moje zdjęcie
Łódzkie
Xena - wojowniczka, która po długiej drodze zabijaki, pirata i herszta, opowiada się po stronie dobra. Rozpoczyna walkę ze wszystkim co poprzednio było jej codziennością. Staje się postacią pozytywną. /Tak jej się przynajmniej wydaje :)/ T2N2M0 G3 to moje symbole rozpoznawcze w świecie medycyny. Od lipca 2012 prowadzę dodatkową walkę z przerzutami do kości (tak, żeby mi się nie nudziło). Od lipca 2014 bujam się z przerzutami do wątroby... Napisz do mnie: ksena@op.pl

Online

Statystyki

czwartek, 13 września 2012

232. Z kanapą jej do twarzy...

Dzień zaczynam późno, bo o siódmej rano. Większość z Was jest już dawno w pracy, w drodze do pracy, niektórzy z pracy, inni po pracy.
Na chwilę obecną sama osobiście bawię się w kierowcę Młodej i wożę Ją do szkoły.
Dlaczego?
Otóż dlatego, że po długiej (!) i przespanej nocy wstaję niczym młody bóg.
Nie ma ze mną bólu.
Mogę chodzić, skakać, fruwać.
Czuję się jak naładowana bateria w telefonie.
Niestety, wraz z postępującym dniem zaczynam się rozładowywać.
Kiedy czuję, że TEN ból nadchodzi w okręgu L5, wiem już jak spędzę resztę dnia. (a nie powinnam dopuszczać do tego bólu, ale o tym kiedy indziej)
Na kanapie.
Kolejność jest taka: biorę tramundin , kładę się szybko, zanim usnę na stojąco i z reguły śpię. Śpię kwadrans, godzinę, dwie, zależy pewnie od układu słońca na niebie. Zanim usnę , muszę wziąć pod uwagę warunki domowe , logistyczne i sprawdzić, czy Młodą odebrałam ze szkoły. W weekend jest najprościej. Nie zważając na nic, po prostu odjeżdżam. Budzę się bez bólu, za to totalnie zakręcona i zmęczona. Dzień kończę przed 22 - śpię jak małe dziecko w nocy.
Zostaje mi więc kanapa.
Kanapa jako centrum moich westchnień. Wokół kanapy musi toczyć się życie domowe. Pod plecy kocyk lub poduszka, drugi kocyk do przykrycia, trzecia lub druga poduszka pod głowę, herbata w zasięgu ręki, telefon ściszony pod książką, można pożyć ? Można.

*

W związku z powyższym będę się starała (zgodnie z zaleceniem Profesora) o nowy element ubioru - gorset . Będę seksi. Wszystkie fałdy z przodu się pewnie zakryją.
Zaczynam o niego starania w tym moim grajdole, więc może to nieco potrwać. Ale kogo to?

*

Odwiedziła mnie ost taka jedna "koleżanka". Przyszła spełnić swój "obowiązek" i dowiedzieć się , co tak naprawdę się dzieje, czy to co mówią we wsi jest prawdą? Kiedy prosto z mostu i bez serca powiedziałam jej, co jest, zrobiła wielkie oczy i rzekła: ojej, a Ty taka spokojna jesteś? A wiesz, ja mam depresje, biorę leki, no i teraz przez Ciebie muszę wziąć tabletkę, bo mnie dobiłaś. 
Popatrzyłam na nią ze współczuciem godnym politowania.
Wzruszyłam ramionami.
Wyprosiłam ją, bo "od razu mi gorzej się zrobiło".
Ostatnio w ogóle często wzruszam ramionami.

47 komentarzy:

  1. Trzeba było jej swoją tableteczkę p/bólową zaaplikować może kora mózgowa mniej by bolała. Rozumiem że trafiłam na poranną kawę na kanapę....mogę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) zapraszam
      dziś herbata z miodem

      i z przez pomyłkę wsypanym cukrem, dodam dla rozbawienia ..
      sama słodycz :/

      :*

      Usuń
  2. Ksenuś, a ja dzięki Twojej 'koleżance" nie muszę pić kolejnej kawy, tak mi ciśnienie podniosła. Zadzwoń do niej i koniecznie jej o tym powiedz :P Nie wpuszczaj więcej tej zołzy.
    Pamiętaj, ja czekam tylko na Twój znak :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Viki , Tobie też herbatki?
      Wiem, pamiętam. :*

      Usuń
  3. Podoba mi się pomysł elw:))))

    Taki charakter, jak Twojej "koleżanki" ma większość członków rodziny mojego M;) I też już tylko wzruszam ramionami.

    Przytulam Cię serdeczne!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaak
      nie wiadomo, kto tu jest chory ;)
      ściskam Cię mocnoooo :*

      Usuń
  4. A wiesz ostatnio sprawdzałam ile mam kilometerów od siebie do CIebie i trza kurna w końcu się wybrac i albo Cię z tej kanapy ściągnac albo posiedzę obok i będę podawaczką herbatki, gdyby czasem za daleko leżała:)
    aha i na pewno nie będę brac antydepresantów, bo mnie dobijasz:P
    Kocham!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tym podawaniem to ja też na krzywy.....mogę służyć za trzymaczkę łapki lub kubeczka z herbatą

      Usuń
  5. Późno wstajesz? Kobieto! Przecież siódma to środek nocy!
    A tak nawiasem to nowy rodzaj fitnesu mamy -tumiwisim lub wzrusznizm- ćwiczymy, ćwiczymy! Siemanko.

    OdpowiedzUsuń
  6. AA, cieszem sie ze jezdzisz samochodem!
    A taka kolezanke to chyba kazdy ma gdzies w okolicy.
    Posikalam sie przy zdaniu 'musze sprawdzic czy odebralam Mloda ze szkoly'
    nieustajaco czuwam
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy to ważne o której się wstaje- to nie powód do zmartwienia i wyrzutów sumienia.Sen to ważny element dochodzenia do zdrowia, czego życzę. Gorset nie jest przewidziany na wieki. Jak się kościska poprawią- to ściągną.
    Znajomym dalekim lepiej nic nie mówić i wzruszyć ramionami- niech żyją w nieświadomości- nie wiedzą jak się zachować.
    Dobrego samopoczucia

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja dzielniacha. Dobrze, że wyprosiłaś, a co tam:P
    Zaległabym z Tobą na tej kanapie, tulnęła się i pogawędziła przy tej herbatce. A tak tulę się do Ciebie z daleka i ściskam, ściskam z całego serducha :*****

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja na kawkę z rana - kawka w pracy niestety ale myślami teraz z Tobą :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również z kawą w pracy u Kseny na kanapie :)
      pozdrawiam :)

      Usuń
    2. wczoraj zmajstrowałam nalewkę z aroniii... może się rozkręcimy?

      Usuń
    3. w spiżarni mam nalewkę z wiśni i gruszek-ta wymaga już przefiltrowania i pierwszej degustacji....musimy coś zmajstrować.
      Ostrestarcie z aronii nie mam, ale chętnie skosztuję twojej :)

      Usuń
    4. nalewka z aronii - jeszcze nie próbowałam, u mnie "się" robi śliwkowa, wiśniowa i nasz hit - z papierówek!

      :*

      rano kawa, wieczorem nalewka !

      Usuń
    5. dziś dorobię jeszcze malinową- pobalujemy w końcu? a gorsecik- coś się obmyśli- obszyjemy i na Moulin Rouge siup!

      Usuń
    6. na winko z winogrona ciemnego zapraszam! Dzisiaj dopiero teraz siadłam do kawy, robię sok z malin, sałatkę z czerwonej i białej kapusty dziś cały dzień w biegu pozdrawiam!

      Usuń
    7. no to zaopatrzenie mamy niezłe- oj biedne głowy

      Usuń
    8. Gdybym mogła tyle, ile o tym myślę... a tu zonk. Mogę się tylko oblizać :>

      Usuń
    9. oblizywanie może być nawet ciekawsze

      Usuń
  10. czy ktoś wie ,co u Chustki?

    OdpowiedzUsuń
  11. czy ktoś wie co u Chustki?

    OdpowiedzUsuń
  12. wypisała się ze szpitala do domu, by pobyć z najbliższymi...

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaki gorset potrzebujesz? Taki zwyczajny, jak po operacjach brzusznych, zapinany na rzepy w pasie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zorka, mam skierowanie do ortopedy, pewnie jakiś podtrzymujący w pionie kręgosłup. Odciążający. Nie wiem. Na razie ortopedę odłożyłam na potem.

      Pewnie , że nie powinnam, a jednak.

      Usuń
    2. Ja mam taki elastyczny, zapinany, nosiłam po operacji. Chętnie bym ci go wysłała, ale rozumiem, że to nie o coś takiego chodzi.

      Usuń
  14. Przyszłam Cię uściskać, Xenuś:***

    OdpowiedzUsuń
  15. Ksena,Ty podobno przyjaciółka Chustki, może wiesz co u niej?Kochana napisz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeżeli wie, to niekoniecznie musi się dzielić TĄ wiedzą prawda? I nie musi mieć do tego upoważnienia. Chustka umiera. Chcesz znać szczegóły?

      Usuń
  16. Przytulam Ksenuś z całego serca i do serca :)

    Używam takiego gorsetu od bardzo dawna(przepuklina dyskowa z uciskiem na nerw kulszowy) i muszę przyznać,że w chwilach bólowych ataków spełnia pożyteczną rolę.
    Stabilizuje kręgosłup, chroniąc przed przykrym, uporczywym bólem i jego dalszą degradacją.
    Nie należy nosić na stałe, ponieważ osłabia mięśnie podtrzymujące kręgosłup, a to nie jest dobre.
    Kseno, najlepiej rozpocząć od sklepu ze sprzętem ortopedycznym.
    Spośród wielu dostępnych gorsetów wybierasz taki, w którym czujesz się najwygodniej.
    Z nazwą i symbolem tego ustrojstwa udajesz się do ortopedy, który wystawia Ci stosowną receptę.
    Niestety na tym nie koniec!
    Należy jeszcze uzyskać pieczątkę dla zrealizowania refundacji w najbliższym NFZ...uff!!!
    Warto, bo taki sprzęt jest dość wypasiony w cenie, a refundacja wynosi ok 400 zł.
    Ja noszę gorset z firmy "Pani Teresa" na odcinek lędźwiowy i jest super z dwóch powodów: cena wnosi - wynosiła, bo mam takie 2 od kilku lat... ok 50zł!!, więc kicham ich refundację i oczekiwanie miesiącami na wizytę u ortopedy. Poza tym jest o wiele wygodniejszy od tych pancerzy za 500 zł i więcej.
    Wiem,ze na razie musisz to wszystko odłożyć,ale polecam bardzo ten zakup i.... całkiem szykownie wygląda;)
    Ściskam gorąco Kochana... <3


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś właśnie w ten deseń Michaelinko ! Dziękuję za tyle informacji, obiecuję , że jak najszybciej zrobię z nich użytek! <3

      Usuń
  17. bardzo przepraszam Ksenę,ze zapytałam o Chustkę,ale czekam na jakieś dobre o Niej wieści,bo ciągle wierzę,ze Jej się uda-a złośliwy komentarz o szczegóły umierania był nie potrzebny.Życzę wszystkim zdrowia i dobrego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co przepraszać, ani się unosić, trzeba czekać cierpliwie na wieści, najnowsze są od Niemęża w komentarzach o 6.22 pod ostatnim postem 877 .
      Warczy i walczy.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  18. Ksena, juz pisalam o dlugim krzesle. Koniecznie nabądź SZEZLONG. Będziesz pieknie na nim wyglądać i wygodniejsze jest.
    Do ortopedy marsz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biegiem marsz bym rzekła .!
      Szezlong kojarzy mi się z sesjami zdjęciowymi do playboya. Niegłupie. <3

      Usuń
  19. komentarze Chustki i Niemęża są zablokowane......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wieloraki16 września 2012 06:22

      Jest ciężko, ale jest.
      Warczy i walczy.

      Read more: http://chustka.blogspot.com/2012/09/877.html#ixzz26dAcTLQU

      Zablokowane? Trzeba załadować pod spodem

      Usuń
  20. Słuchajcie od wczoraj noc tylko mam wielkie laboratorium w kuchni, filtrujemy nalewkę z gruszek, nawet nie ma się gdzie z garami rozłożyć....ale dobra mówię WAM. Zdrówko Kseniu !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tą nocą to jakiś blef....a może działanie nalewki :))

      Usuń
    2. Znam to skądś. Swoimi czasy miałam to samo w kuchni. Ale nieważne były gary, kto by się tam tym przejmował ;) najważniejsze było , co się tworzyło ;) mniam :>

      Usuń
  21. Cześć Kseniu ! dobrego dnia życzę teraz z Kawką nad stosem papierów w pracy siedzę i tak sobie nagle uzmysłowiłam że czegoś zapomniałam - zapomniałam o czymś niezmiernie ważnym - zaglądnąć tu do Ciebie! pozdrawiam :*
    Wczoraj u mnie na wsi było święto wina i miodu, chęć degustacji różnych gatunków wina zaspokojona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) najbardziej to tego miodu bym posmakowała :)

      Usuń