(...) Nigdy nie odpuszczamy - mówił Nocny Wędrowiec. Do końca. Dopóki żyjesz, walczysz. Dopóki możesz myśleć, walczysz. To umysł jest bronią. Reszta to narzędzia. Nie mają znaczenia. Można je zrobić, zdobyć, albo zastąpić" ( "Pan Lodowego Ogrodu" J.Grzędowicz)

O mnie

Moje zdjęcie
Łódzkie
Xena - wojowniczka, która po długiej drodze zabijaki, pirata i herszta, opowiada się po stronie dobra. Rozpoczyna walkę ze wszystkim co poprzednio było jej codziennością. Staje się postacią pozytywną. /Tak jej się przynajmniej wydaje :)/ T2N2M0 G3 to moje symbole rozpoznawcze w świecie medycyny. Od lipca 2012 prowadzę dodatkową walkę z przerzutami do kości (tak, żeby mi się nie nudziło). Od lipca 2014 bujam się z przerzutami do wątroby... Napisz do mnie: ksena@op.pl

Online

Statystyki

sobota, 26 maja 2012

199. Mamo!

..............
Ukochana piosenka z płyty, którą słuchałam z mamą w najlepszych naszych czasach .....
Nie słuchałam tej piosenki 15 lat.
Tyle, ile jej nie ma przy mnie.
Nie, nie umarła. Żyje. Bardzo dobrze jej się nawet żyje.
Bardzo dobrze żyje jej się beze mnie. No trudno.
Ktoś tu kiedyś napisał, że niektórzy powinni mieć zakaz posiadania dzieci.
Coś w tym jest.
Tak, mam żal głęboki jak moja studnia na podwórku. Nie obchodzę Dnia Matki odkąd pamiętam.
(Tzn. Źle. Obchodzę jako matka, odkąd Młoda chodzi i mówi) . Nie dzwonię do niej z życzeniami, bo nie jestem obłudna, nie jeżdżę z prezentem, bo nie wiem, gdzie mieszka, nie widzę się z nią, bo nie chce. Co nie znaczy, że gdybym wiedziała, gdzie mieszka, to bym od razu pojechała. Nie! Nie! Nie!
Nawet jeśli tytuł posta jest rozpaczliwym wołaniem do mamy, to NIE i koniec. Matkę znalazłam w Twoim spojrzeniu, w Twoim słowie, w Twoim geście, w Twojej serdeczności. "Obcy" ludzie są dla mnie jak matka, ojciec i pół rodziny. ( cóż, ojciec też jest nie wiadomo gdzie. Kto z was za "ojca" porobi ? ;))

Całym moim światem i świętością jest moja rodzina, którą od podstaw z "drobną" pomocą M zbudowałam. To Młoda, która odkąd zaczęła chodzić i mówić wie, co to Dzień Matki. To Młoda drepcze do mnie co roku z rana, kiedy tylko wstanie i z dumną miną wręcza mi prezent - najczęściej laurkę własnoręcznie wykonaną z cudownie koślawym Kocham Cię Mamusiu. Serce mi pęka z dumy, łzy się pchają w kolejce aż do kluski w gardle.

Więc mamo! Nie czekaj na mój telefon. Nie czekaj na mnie, bo choć może kiedyś ci wybaczę (pewnie przed śmiercią - swoją oczywiście ) to ...
my raczej nie mamy sobie nic do powiedzenia...

20 komentarzy:

  1. nie wiem czy serce mi się kraje czy bardziej się we mnie czerwona wściekłośc gotuje..no cóż jej strata, że zna tak wspaniałej kobiety jaką jest jej córka, ale najważniejsze, że to Ty jesteś świetną Matką dla swojej córeczki i to powinno byc dla Ciebie najważniejsze:)Ja wszystkiego najcieplejszego życzę najlepszej Mamie na świecie i nie psuj sobie dziś krwi na żale wobec własnej, bo tak jak mówisz istnieją kobiety, które mienic się matkami nawet nie powinny..
    Trzymaj się ciepło Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to czasami bywa, trochę do dupy. Ale dobrze, że masz młodą i bardzo ci tego zazdroszczę. Całuję Cię moja matko-wariatko:)))). Buziaczki:))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ofra Haza ...
    Lubię to ! Pozdrawiam Luśka

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tam! Lepiej mnie! :*
    Właśnie rosół gotuję , czujecie zapach? ;)
    Moja matka nigdy rosołu w niedzielę nie ugotowała. W ogóle rzadko gotowała.

    :* miłej niedzieli

    OdpowiedzUsuń
  5. mam tak samo wobec ojca- Nie i koniec; z jednej strony, na zdrowy rozum rodzice sa tylko ludzmi, ulomnymi, niedojrzalymi, zagubionymi ale z drugiej strony jest cos takiego, ze kazde dziecko tak rozpaczliwie ich potrzebuje, ze odrzucenie przez rodzica jest czyms niewybaczalnym; rozumem mozna to pojac ale sercem juz nie, NIE i koniec

    OdpowiedzUsuń
  6. mam tak samo wobec ojca- NIE i koniec; nie mam mu nic do powiedzenia choc czasem musze sie z nim spotkac ale to tylko formalnosc; odrzucenie przez rodzica mozna pojac tylko rozumem- ze niedojrzaly, ulomny, zagubiony ale sercem nie da sie tego pojac

    OdpowiedzUsuń
  7. No jest to przykre, ale zrozumiałe dla innych odrzuconych dzieci. Boli mnie , że nie mogę do niej się zwrócić z czymkolwiek, nieraz płakałam z bólu, ale z drugiej strony ten ból odgradza mnie od przebaczenia. Kółko się kręci, a mała dziewczynka w środku i tak płacze. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. :( Może i mała, ale bardzo bardzo dzielna i dobra z niej osóbka:))))
    Masz rosół? Wpadam do Ciebie ze schaboszczakami, będzie dobrze, po polsku:))) P.s ciasta mi się chce..... o fuck, straszliwie:(((

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakbym o sobie czytała. Mieszkamy w tym samym mieście, a moje dzieci nie znają drugiej babci. Nie chcę, nie potrafię się przełamać, zapomnieć, wybaczyć. Gdy ktoś podobny pojawia się na ulicy, nerwowo przechodzę na drugą stronę, żeby jej nie spotkać. Nie umiem z nią rozmawiać. Boję się tylko, że podświadomie powtórzę jej błędy. Żyję, wszystko robię inaczej niż ona. Żeby jakiegokolwiek podobieństwa... Nawet kolor włosów zmieniłam radykalnie.
    Nie obchodzę dnia matki. Tego dnia jestem zła, rozdrażniona. Nie chcę kwiatów, laurek. Chcę tylko, żeby ten dzień minął, bo za bardzo boli.

    Pozdrawiam

    Latte

    OdpowiedzUsuń
  10. Latte - nie chciałam już ordynarnie się wyrażać, dosłownie opisywać bo szarpanie rany działa na mnie depresyjnie.
    My mieszkamy (na szczęście) 20 km od siebie, w różnych miastach.
    Moje dziecko jej nie zna. Ma tylko jedną babcie=moją teściową.
    O mnie kiedyś wróżono, że skończę jak ona. Na szczęście jest zupełnie inaczej ;)
    Pozdrawiam i ściskam!

    Anna - miałaś przepis na sernik zapodać! :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Przykre, ale pamiętaj Skarbie, że rzeczywistość, a więc też nasze życie, kreujemy sami. Wierzę, że Twoja przyszłość będzie taka, jak chcesz, żeby była. Dasz radę, jestem o tym przekonana :))))))))))
    Aleex.

    OdpowiedzUsuń
  12. Aleex :*
    czekałam na Ciebie :*:*:*

    OdpowiedzUsuń
  13. Obiecuję tylko, że mi przepadł. W zamian za to podaje na przezarąbistą szrlotkę. O jezu miód:)
    3 jajka
    3 szklanki mąki
    1 szklanka cukru
    1 łyżeczka proszku do pieczenia
    cukier waniliowy
    25 dag margaryny
    budyń waniliowy
    1,5 kg jabłek
    rodzynki
    aromat pomarańczowy
    cynamon

    Mąkę posiekać z margaryną, dodać 0,5 szkl cukru, cukier waniliowy, proszek do pieczenia, żółtka i wyrobić ciasto.
    Na natłuszczonej blasze rozłożyć 3/4 ciasta i zostawić na kruszonkę (można włożyć do zamrażarki).
    Jabłka pokroić w dużą kostkę i prażyć w małej ilości wody. Pod koniec prażenia dodać rodzynki, mozna dodać posiekane mandarynki mniam, cynamon i kilka kropli aromatu pomarańczowego. Wystudzić i wyłożyć na ciasto.
    Białka ubić na sztywno, dodać cukier i budyń w proszku i wymieszać delikatnie. Wyłożyć na masie jabłkowej.
    Na to zetrzeć pozostałe ciasto.
    Piec ok. 45 min w temp. 160
    Blacha około 40 na 24cm

    Ja robię w sobote:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. przytulam... pozdrawiam... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tulić, tulić :D :*
    tuuuuliććććććć :) :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo boli, kiedy Matka jest, a jakby jej nie było, zdaję sobie sprawę , że brakuje Ci jej. Dlatego tulimy@@!! Jak tele-tubisie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. brak matki, jakiegokolwiek zainteresowania z jej strony zwłaszcza w trudnej dla nas sytuacji może cholernie dołować. Dobrze, że masz Młodą. Moja Kasia też nieświadomie jeszcze potrafi zdziałać ze mną cuda - wszystko staje się prostsze. Tak po prostu:). Dużo siły, tulacze mocne jak tylko jestem w stanie przekazać wirtualnie.

    OdpowiedzUsuń