(...) Nigdy nie odpuszczamy - mówił Nocny Wędrowiec. Do końca. Dopóki żyjesz, walczysz. Dopóki możesz myśleć, walczysz. To umysł jest bronią. Reszta to narzędzia. Nie mają znaczenia. Można je zrobić, zdobyć, albo zastąpić" ( "Pan Lodowego Ogrodu" J.Grzędowicz)

O mnie

Moje zdjęcie
Łódzkie
Xena - wojowniczka, która po długiej drodze zabijaki, pirata i herszta, opowiada się po stronie dobra. Rozpoczyna walkę ze wszystkim co poprzednio było jej codziennością. Staje się postacią pozytywną. /Tak jej się przynajmniej wydaje :)/ T2N2M0 G3 to moje symbole rozpoznawcze w świecie medycyny. Od lipca 2012 prowadzę dodatkową walkę z przerzutami do kości (tak, żeby mi się nie nudziło). Od lipca 2014 bujam się z przerzutami do wątroby... Napisz do mnie: ksena@op.pl

Online

Statystyki

sobota, 12 lipca 2014

398. kulka






"Jest już późny wtorek, a ja nadal jestem wczesnym poniedziałkiem. Czuję się jak coś, co kot przywlókł ze śmietnika". (Kurt Vonnegut)

*

Tak właśnie zgubiłam 2 dni.
Leżałam zwinięta w kuleczkę, zmiana pogody mną potrząsnęła.
Ale nie jestem zmieszana. Czuję się lepiej.
O tyle lepiej, żeby Wam napisać, że chyba jestem masochistką.
Mam wynik TK, ale odbiorę go w czwartek.
Po co mam się denerwować wcześniej?
Pojadę na konsultację, przelecę przez rejestrację, wyżebrzę oczami kota szreka 2 kopie wyniku i udam, że jestem bojowniczką.
Tfu, odwrotnie. :)
Udam bojowniczkę, przelecę przez rejestrację, wyżebrzę kopie (tymi oczami kota szreka) i pójdę na konsultację, posłuchać, jaki werdykt.
Tymczasem chcę, by było, tak jak zwykle.

*

(Zostawiam w Waszych ronsiach moją, ale jak wiem, nie jedyną, koncepcję oprawy muzycznej na pogrzeb.
:) mam na to kilka tysięcy świadków, Was, że ja tak chcę...)



Takie pytanie mam do Was jeszcze, wszystkich. Czy uważacie, że znajomość swojej/czyjeś choroby, szukanie w internecie, u lekarzy, wszędzie - informacji nt swojej choroby to grzech ciężki?
Myślę, że warto wiedzieć, z kim się gra?  Poznanie swojego wroga to większa samoświadomość i możliwość wyprzedzenia jego kroków.
Jak na wojnie.
Taka strategia to złooo?




90 komentarzy:

  1. No i jestem pierwsza..Madziu,myslę,ze im wiecej posiadamy informacji na temat swojej,czy osoby bliskiej choroby,tym rzetelniej możemy przygotować sie do walki z nią Im większa wiedza,tym wiecej możliwości leczenia,uśmierzenia bólu,zmagania sie z codziennością. Nie rozumiem osób które po prostu nie chcą zglębiac wiedzy w temacie choroby,która im dokucza...to co?Trzeba sie cofać do epoki kamienia łupanego?I udawać ze jest ok,nic w tym celu nie robić ??Niestety,niektorzy wlasnie tak myślą ."a po co będę szedl do lekarza i tak kazdy umrze"tak,kazdy...ale chyba walka o ten czas,aby jak najdłużej żyć powinna byc chyba czymś normalnym?Dlatego Magdo Kochana jestes wzorem walki która rozgrywasz o kazdy dzień,tydzień,miesiąc,rok o czas..jednym slowem,Czas który jest bezcenny dla Twoich bliskich,bo jestes z nimi !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się! Miałam i mam dobrego lekarza, ufam mu, jednak od początku choroby szukałam informacji na jej temat, chciałam wiedzieć jak najwięcej. Mówili mi, nie szukaj, nie czytaj, ależ mnie to wtedy złościło!! Żartowałam mówiąc, że chcę sprawdzić, czy mnie dobrze leczą ;))
      Zdobywając informacje i czytając na temat swojej choroby oswajałam ją. Im więcej wiedziałam, tym mniej mi się wydawała przerażająca, nieznana, obca. Sprawdziłam każdą literkę w symbolu rozpoznania, czytałam o drogach dalszego leczenia. Mogłam bardziej świadomie rozmawiać z lekarzem, wiedziałam o co zapytać. Walczyłam świadomie. Teraz po 11 latach czytam nadal.
      Madziu, dla mnie też jesteś wzorem WALKI! A w czwartek będę z Tobą :***
      Natalię Sikorę kocham!

      Usuń
  2. Madziu ,trudno mi jest powstrzymać się od przekopania neta w temacie nurtujących mnie wątpliwości na temat chorób nawiedzających moich bliskich .Pytam lekarzy ,w drodze powrotnej do domu obiecam sobie trwać w postanowieniu niezaglądania do dr Google i co ? Jajco !!! Łapska swędzą i klikam o zgrozo ....Jak człowiek się naczyta ,ba - naogląda to ,,umarł w butach" jak mawia nasz kolega.Lubię poznać wroga od środka i wiedzieć z czym mam do czynienia, by potem wytoczyć odpowiednie działa .Warto jednak zachować dystans .Czasami resztkami zdrowego rozsądku .Przecież każdy przypadek jest inny ,prawda?Czy taka strategia jest grzechem ???? Bywają gorsze przewinienia ;-)
    Co do oprawy muzycznej .... nie otwiera mi się w tablecie .Obiecuję przesłuchać w domku .Kseno ,ale jak tak chcesz to tak być musi .Ty tu rządzisz ...Ciepełko ślę do Ciebie i masę pozytywnych wibracji .

    OdpowiedzUsuń
  3. Poznać, osaczyć, pokonać wroga. A jeśli się nie uda, to ramię w ramię do przodu-łeb do słońca!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety jestem zbyt ciekawska,żeby nie szperać i nie szukać informacji na tematy które mi mocno leżą.Nie zawsze na zdrowie mi to wychodzi;)
    W czwartek idę z tobą Magdo:****

    OdpowiedzUsuń
  5. ...wchodząc tu do Ciebie Madziu , czuje się to niesamowite ciepło i energie tych wszystkich dobrych ludzi.... * jestem całym sercem przy Tobie*

    OdpowiedzUsuń
  6. Magda, mam nadzieję, że nie uraziłam Cię moim ostatnim przydługim i przygłupim mailem.
    Co do oprawy muzycznej, od pewnego czasu kojarzysz mi się tylko i wyłącznie z tym utworem:
    http://www.youtube.com/watch?v=DIS0Oe2o7nU

    OdpowiedzUsuń
  7. wiesz Kseniu, punkt widzenia zależy od chorego tak naprawdę. Kiedy ja chorowałam, przeczytałam setki stron opracowań medycznych, badań itp. Chciałam chorować "świadomie", czyli jak mówisz, wiedzieć z kim mam do czynienia. Zadawałam tysiące pytań lekarzom, konsultowałam się z kilkoma na raz. Natomiast moja mama, kiedy zachorowała na raka jajnika, wszytko zostawiła mi, mnie coś tam pytała, ale bez wnikania, mimo, że jest bardzo inteligentną osobą. Po prostu nie chciała wiedzieć. Teraz, gdy sytuacja się u niej ustabilizowała zaczyna czytać, ale też bez przesady.

    OdpowiedzUsuń
  8. som dwie3 szkoły
    Falenicka i Otfocka
    dla każdego taka, jakom sobie wybierze
    ja mam przez tydzień tak, przez drugi śmiak
    kto choremu zabroni?

    OdpowiedzUsuń
  9. Madziu poszukiwanie informacji na temat choroby swojej, czy bliskich na pewno nie jest grzechem i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Co do forów - na nich pisać może każdy, także nie zawsze są na nich wiarygodne i sprawdzone informacje. Życzę spokojnej niedzieli Tobie i Twoim bliskim.

    OdpowiedzUsuń
  10. Komentarz chyba przepadł :( Nic to, powtórzę tylko pytanie: Kseno, co polecić z preparatów wzmacniających osobie po radioterapii, a przed chemią: w internecie różne zdania, a jakie jest Twoje doświadczenie- brać nie brać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci na podstawie swoich doświadczeń: wit B6 na białe krwinki koniecznie, bo radioterapia je niszczy (podobnie jak chemia zresztą) i .. mnie pomagał dexamethazon (sterydy odbudowujące szpik i białe krwinki), ale on jest podawany indywidualnie, w zależności od lekarza, pacjenta, raka itp. Hektolitry buraka i marchwi nie zaszkodzi. Tyle ode mnie.
      Są jeszcze zastrzyki wspomagające szpik, krwinki białe i czerwone, ale właśnie przestały być refundowane od 1 lipca.
      Pozdrawiam i do usług <3

      Usuń
    2. Dziękuję serdecznie:) Dobranoc!

      Usuń
  11. Zawsze mówiłam, że ma moim pogrzebie ma lecieć "Nie opuszczaj mnie" Bajora, ale od kiedy usłyszałam "Testament" Sikory mam dylemat ;)
    Spokojnej niedzieli Madziu :) mnie - reumatyka od 3 roku życia też dobijają zmiany pogody :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam obydwa dylematy :/
      Joanna - daj znać, co wybierzesz :) <3

      Usuń
  12. Ja nie szperałam, tylko pytałam lekarzy, z którymi miałam do czynienia...
    Nie grzebałam w necie, nie rozmawiałam z innymi kobietami, tylko z moją kochana M.
    Ona, psycholog, lekarze i książki. Chciałam znać odpowiedź na pytanie- dlaczego chorujemy i jak wyjść z choroby ?
    Bardziej przejęłam się kalectwem z powodu utratą piersi i węzłów, niż samą chorobą.
    Nie, nie bałam się- wierzyłam w życie......

    M. już dzisiaj nie ma......była Wielka- tak, jak Ty!!

    Jestem z Tobą. Całuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dmucham - wierzę w życie tak, jak wierzyła moja M. - ta wiara niesie
      uśmiech, promienie światła, miłość i radość.
      I tego Ci życzę.

      Usuń
  13. Pytam Was o to, gdyż mam powód.
    Ostatnio przeczytałam opinię na ten temat osoby chorującej na raka (niestety nie wiadomo jakiego, bo i ta osoba nie jest tym zainteresowana), że nie warto wiedzieć, czytać, dowiadywać się, wyprzedzać faktów?
    Ja dzięki wyprzedzaniu faktów i korzystając z doświadczenia innych chorych - jestem otoczona odpowiednim leczeniem przeciwbólowym i antydepresyjnym.

    Ile rzeczy bierze się z niewiedzy? Nie-chce-nia?
    Troska o siebie nie jest słabością, tylko naturalnym, zdrowym odruchem.
    Zwłaszcza przy chorobie nowotworowej.
    Odrobina wiedzy podstawowej pomaga wspomagać leczenie.

    Życzę spokojnej nocy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. absolutnie sie z Toba zgadzam
      zreszta po kilku latach mam takie spostrzeżenie
      im łagodniejszy nowotwór tym mniej sie osoby chore nim interesują
      ale jak ktoś się konfrontuje ze swoją śmiertelnoscią to zaczyna wnikac i wnikać
      i dobrze
      medycyna konwencjonalna jest ograniczona do zatwierdzonych już terapii
      czesc jest jeszcze na etapie badań
      warto czytac i dowiedzec sie, że mozna jakos więcej, dalej

      Usuń
  14. Wojowniczko - ostatnio urzekła mnie piosenka Perfectu. Słuchając jej pomyślałam, że chciałabym, aby zagrali ją na moim pogrzebie:
    https://www.youtube.com/watch?v=kZuYff81-Fc
    A co do szukania - ja wolę wiedzieć :)
    Ściskam, Aleex :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja wole wiecej wiedziec niz nic nie wiedziec .Dzis jestem madrzejsza i wymagam od lekarzy ,chociazby skierowan na pdst badania .
    ****** dziekuje ze jestes .

    OdpowiedzUsuń
  16. Madziulek jak można nie zaglądać ^_* wszystko oglądam,drążę każdy temat, a jeśli chodzi o choroby to mój M pobija nawet mnie każde kłucie w boku sprawdza :D
    Też jestem tego zdania, że trzeba sprawdzać, bo niektórzy lekarze wiedzą mnie niż ja doczytam w necie.
    A co do muzyczki to wiesz jaką lubię, nie wybrałam jeszcze jakiejś jednej ,ale myślę, że jak wybiorę to reszcie włosy dęba staną :)))) a co mi tam mogę im zafundować podwójny szok. Co nie ?
    Madziu dobrej nocy Ci życzę, uwielbiam Cię kochana ♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze zapomniałam, w czwartek idę z Tobą ♡.♡

      Usuń
    2. No ja myślę, że raczej :) <3

      Usuń
  17. wiedzieć !!!!
    Dziękuję za wszystko!!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Tiaaaa...Ci, którym pomagałam - szukali i prosili bym i ja nadal szukała, kiedy im sił zabrakło. Nie tylko opinii innych, ale dojść do tych, którzy jeszcze coś chcą czy mogą. Jednym udało się, dzięki tym wyszperanym informacją medycznym dojść z sobą do ładu. Innym, gdy zabrakło czasu lub możliwości - te informacje wsparły ich bliskich. Przykład -dziewczynka lat 8 rak mózgu, jeszcze dzień przed śmiercią przyszły następne informacje med. z Mailand i Amsterdamu, że wszystko zostało tak naprawdę już wykorzystane i dla dziewczynki zrobione. Rodzicom mimo bólu było jakoś inaczej na sercu. Razem słuchali Jej ulubionej muzyki pozwalając zasnąć w miłości i spokoju. Po utracie małej przeglądali te wszystkie informacje zbierane o chorobie. To ich przekonało , że zostało wszystko dla ich dziecka zrobione. Drugim przykładem jest młoda dziewczyna, której w 3 krajach dawano najwięcej 3 miesiące życia. Szukano informacji i możliwości leczenia. I udało się. Dziś jest 5 lat po chorobie, kończy studia, wyszła za mąż i kocha życie. Takich przykładów można podawać więcej. Moim zdaniem to nie żaden grzech w szukaniu czy powiększeniu wiedzy o swojej chorobie. W zastanowieniu się, przemyśleniu, czy ewentualnemu dalszym działaniu w walce z bólem, czy np. z gadem.
    Wybór należy do każdego z nas. Do Chorego a nawet jego bliskich.

    buziolki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carpe,podpisuję sie pod Twoim postem.Tak właśnie,trzeba do samego.końca walczyć,a jest to możliwe tylko dzięki większej świadomości.Kilka m-cy temu moja Mama wylądowała w szpitalu na przetoczeniu krwi,wyniki miala fatalne i w miejscowym szpitalu nikt nie potrafil jednoznacznie.podac przyczynę tej fatalnej morfologii..Zaczęłam kopać w wujku Google,owszem co rusz stawaly mi włosy dęba,kiedy to eychodzila mi min.białaczka..ale Mama dokladnie mowila lekarzom o swoim samopoczuciu,juz dużo wcześniej zanim morfologia tak się pogorszyla..caly czas przewijał sie bol mięsni,okresowy ale b.dokuczliwy..przewijał sie gdzieś w Google.temat tocznia..trochę mi pasowaly te objawy,ale nic nie mówiłam.Kiedy lekarz ze szpitala zasugerował reumatologa,wyszukalam jak sie okazali pózniej świetnego lekarza,reumatologa,ordynatora oddzialu reumatologii w pewnym dużym mieście..(dzięki internetowi)Strzał w 10!!Mama lezala 3 tyg,przebadali ja od a do z...i wyszedł toczeń..dostala w końcu odpowiednie leki,dzieki którym,morfologia jest prawie idealna a ją przestały dręczyć napadowe bóle mięśniowe..
      O ile lepiej jest WIEDZIEĆ..i umieć walczyc z chorobą..

      Usuń
    2. Dziewczyny mają absolutną rację :))))

      Usuń
  19. chyba nie choruję ale chciałabym wiedzieć gdybym chorowała jakie są możliwości leczenia i czy wykorzystałam najlepsze osiągalne.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wojowniczko, dobrze jest wiedzieć dużo, jak najwięcej o chorobie. Ale rozumiem osoby, które tej wiedzy się boją.
    ps.
    nawet nie wiesz jak ja Cię lubię ( nie napiszę, że kocham, bo może się spłoszysz ).

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak się dużo wie, to wtedy możemy wybrać drogę walki czy obrony, a jak nie wiemy to problem i tak nie zniknie, a jeszcze do tego ma nad nami przewagę.
    Wroga traktujemy z buta :P

    Lovciam :*******************

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja czytam i rozkładam na kawałki.Z jednej strony uświadomiłam sobie powagę sytuacji, z drugiej uniknęłam kilku błędów o których doktorzy nie uprzedzają czasem z zapomnienia czasem z pośpiechu..
    Ale ja zawsze wolę wiedzieć niż udawać...
    Cooleczko ma :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiedzieć!!! Wtedy można działać, choć nie zawsze daje to efekty, na które się czeka. :):):)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdecydowanie uważam, że znajomość swojej choroby czy diagnozy choroby postawionej przez lekarzy powinna być zgłębiana przez pacjenta. Gdy padłam w zeszłym roku, postawiono mi oprócz przyczyny padnięcia diagnozę w szpitalu: cukrzyca. Nie zgadzałam się z tą diagnozą od początku, ale tam przecież pacjent nie ma racji bo jest głupi, a na pewno głupszy w zakresie medycznym od lekarzy i broń boże nie ma pojęcia co dzieje się z jego ciałem, czy nie dzieje. Wynik krzywej cukrowej był dla nich jednoznaczny a dla mnie nie był już wtedy bowiem wiedziałam od dawna, że krzywej cukrowej nie wykonuje się w stanach po utracie przytomności i przy stanach zapalnych a u mnie występowały te dwie rzeczy jednocześnie. Gdy wyszłam ze szpitala udałam się do poradni cukrzycowej jak mi zalecono ostrym tonem w szpitalu i tam próbowałam dociec sedna swojej cukrzycowej diagnozy ale usłyszałam, że leki muszę brać i nie mnie o tym sądzić czy mam tę cukrzycę czy nie. Nie poddałam się, ale uzbroiłam w cierpliwość i przez 7 miesięcy brałam metformax, przy okazji sporo zeszczuplałam, krzywą cukrową wykonałam w odstępach w tym czasie trzy razy i ostatni raz dwa miesiące po zaprzestaniu brania metformaxu i każdego dnia przez te 7 miesięcy badałam sobie cukier glukometrem 4 razy dziennie. Ani razu cukier nie był podwyższony może tylko 4 razy na granicy zbyt niskiej wartości. Ta zniżka cukru była spowodowana moja sporą ruchliwością i aktywnością fizyczna oraz dietą a właściwie moim sposobem odżywiania który mam wpojony od dzieciństwa no i faktem że nie jadam zazwyczaj słodyczy i ciast bowiem wolę słoik ogórków kiszonych niż takie słodkie rarytaski. Z plikiem badań po 7 miesiącach udałam się oczywiście prywatnie do sławy diebetologicznej i tu już po rzuceniu okiem na kartę informacyjną ze szpitala w którym tak feralnie przypisano mi cukrzycę usłyszałam od najlepszego: a któż to robi krzywą cukrową pacjentowi w takim ciężkim stanie? Opowiedziałam swoją historię,a sławny i mądry popatrzył w te pliki moich dociekań, popatrzył na mnie, na moje skromne body, popytał o odżywianie i tryb życia i orzekł że cukrzycy ani śladu i póki co zagrożenia nią również nie ma. Ot taka maleńka historyjka, moja osobista która wskazuje że nastały czasy w których pacjent musi czytać, poznawać, zagłębiać się w detale bo w innym przypadku zostanie zapisany w systemie opieki jako cukrzyk lub przypisana mu zostanie inna diagnoza i dożywotnio leki które zażywane niepotrzebnie zupełnie nie pomogą a na pewno zaszkodzą. No tak, powie ktoś, ale metformax to lek nieszkodliwy który usprawnia działanie trzuski a ja odpowiem, ok, ale po co mi taka chemia jeśli moja trzustka działa poprawnie i póki co nie wykazuje żadnych odchyleń od normy i pracuje bardzo poprawnie.
    Drugi przykład jest bardziej drastyczny i gdyby nie moje zdecydowanie działanie i zabranie córy ze szpitala onkologicznego to zapewne nie było jej wśród nas. Na onkologii leczono ją bardzo niewłaściwie i lekarz chirurg do którego się zwróciłam po pomoc nie był tym nawet bardzo zdziwiony lecz ostro zaniepokojony, bowiem moja córa miała już początek sepsy i potrzebowała zdecydowanego działania chirurga i oddziału Oiom. Jest, żyje i ma się świetnie i wszystko co nastąpiło potem było już tylko powrotem do zdrowia i sprawności, a na onkologii chciano amputować, a w gnijąca ranę wkładano przymoczki z rivanolu i dosłownie tylko tyle. Moi kochani: trzeba i należy czytać i dociekać bo można uratować nie tylko sprawność, ale i życie jak wynika z przypadków opisanych przeze mnie. Jeśli ktoś nie potrafi szukać, szperać po medycznej światowej mądrości powinien zawsze skonsultować swój przypadek choroby z kilkoma specjalistami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co napisała AnnaElżbieta,powinno przekonać wszystkich ignorantów swojego zdrowia.W dzisiejszych czasach,przy możliwości skorzystania min.z internetu,mozemy byc dużo bardziej świadomi pewnych rzeczy,przez co skuteczniej wpływać na stan swojego zdrowia,zapobiegać czasami tak dramatycznym scenariuszom z jakimi przyszlo sie zmagać Annie Elżbiecie...

      Usuń
    2. !!! dobrze napisane: ignorantów! Pół biedy, gdy swoje zdanie zachowają dla siebie...

      Jestem, jestem.
      Czytam, odpisuję na @ i śpię, o!

      Usuń
  25. Madziu dobrej i spokojnej nocy ,przespanej oczywiście ♡.♡
    *♡*

    OdpowiedzUsuń
  26. To nie zło, to najlepsza strategia na przetrwanie.

    Miłej nocki!

    OdpowiedzUsuń
  27. Dobrego, spokojnego dnia Madziu :)
    :***

    To, o czym napisała Anna Elżbieta przypomniało mi jeszcze jeden przykład, że warto czytać i dowiadywać się jak najwięcej o swojej chorobie. Kiedy u Taty zdiagnozowano cukrzycę, tylko to, że przekopałam internet i nauczyłam się wiele, pozwoliło dobrać właściwie dietę i w krótkim czasie cukrzycę dobrze wyrównać. Lekarz był zdziwiony i zaskoczony efektami i wynikami wszystkich badań. Moja wiedza i Taty dyscyplina były i są bezcenne! A metformax nie jest wcale taki obojętny, bo może uszkodzić nerki, a nam dzięki temu, czego się dowiedziałam z netu udało się zmniejszyć początkowo ustaloną dawkę.

    W swojej chorobie tylko statystyki staram się omijać i raczej nie drążę tego tematu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olga,moja Mama zmaga się z cukrzycą dobrych parę lat.Masz rację po to by własciwie dobrać dietę,trzeba mieć naprawdę dużą wiedzę..razem zgłębiałyśmy ten temat w ruch poszedł internet i książki z tą tematyką związane.W tej chwili musi juz brać insulinę,ale b.kontroluje swoja dietę,kilka razy dziennie mierzy cukier i naprawdę sporadycznie zdarzy jej się troszkę przekroczyć,zazwyczaj ma w granicach.W mojej rodzinie.od strony mamy,to plaga...boję się o siebie,dlatego od paru lat zmienilam swoją dietę.Choc odpukać cukier mam zawsze idealny,ale wiem,ze akurat przy tej chorobie,zasadnicza rolę odgrywa styl życia i oczywiscie dieta.

      Usuń
    2. ja też zmieniłam swoją dietę, choć ze względu na moje onko starałam się jeść zdrowo, ale teraz dodatkowo dbam, bo znalazłam się w grupie ryzyka, ech, te geny...
      w poradni Tato dostał cienkie broszurki, z których tak naprawdę niewiele wynikało, ale dość szybko sporo się nauczyłam i nadal uczę. Tato pozbył się nadciśnienia, z którym się zmagał od lat, odstawił leki, cholesterol też unormował się, a wszystko to dzięki diecie.
      Warto o swojej chorobie wiedzieć jak najwięcej :)

      Usuń
  28. Madziu mam nadzieję,że dzisiaj poleniuchujesz sobie na leżaczku w promieniach słońca,dobrego samopoczucia życzę Kochana Nasza Wojowniczko!!

    OdpowiedzUsuń
  29. Madziu, dobrego dnia :***

    OdpowiedzUsuń
  30. Napisałam, napisałam i komentarz wcięło ;)
    W skrócie więc dobrze ,ze jest net. Mojemu tacie chcieli wmówić,że ma przeżuty nowotworowe do wątroby, a okazał okazem zdrowia mimo ,że ma 79 lat.

    Madziu dużo uśmiechu i słoneczka :)))
    Lovciam ♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  31. Madziu, trzym się. Piosenka nie podaba mi się, ale wiadomo o gustach nuie dyskutuje się ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Madziu dobrego słonecznego tygodnia:************

    OdpowiedzUsuń
  33. u mnie pogrzebu nie będzie, bo wiesz...
    ale będzie stypa i ma być to:
    https://www.youtube.com/watch?v=csSefjNCXn0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a potem ma być wesoło :)

      Usuń
    2. a potem każdy pójdzie boso :)

      Usuń
  34. A odnośnie utworu pogrzebowego,jednak pozostaję przy tym../choć miałam dylematy/miliony razy sluchalam i za kazdym razem wokalizy wzruszają mnie do łez..nie trzeba słów,ból,miłośc,rozpacz,radość mozna wyrazić dobitniej w TAKI SPOSÓB..
    https://www.youtube.com/watch?v=lBWY3bli92Y

    a już mniej pogrzebowo na dziejsze popołudnie proponuję coś co mną owładneło od pierwszego posłuchania:))
    Buziaki Kochana!! DLA CIEBIE
    https://www.youtube.com/watch?v=6WqsQC7yBOQ

    OdpowiedzUsuń
  35. Madziu,
    posłuchaj tego:
    https://www.youtube.com/watch?v=XOPLpRWerw4

    Przesyłamy dobre myśli i ciepłe,serdeczne buziaki,
    Jola i Mireś

    OdpowiedzUsuń
  36. Tulę mocno i dosyłam MOCE
    Madziu :***

    OdpowiedzUsuń
  37. Madziulek buziaki, słoneczko, uśmiech ślę do Ciebie żeby dzień był przyjemny Kochana :)))

    Lovciam ♥ ♥ ♥ ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No się dołączam do życzeń an3czki,millleeeegoooo dnia dla calej Waszej Trójki.

      P s
      Czarne klucze rządzą!!!ha.

      Usuń
    2. GłodnyOwoc buziole dla Ciebie :***

      Usuń
  38. :):):) na nowy dzień dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  39. http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105407,15263148,Leczenie_raka_goraczka.html

    Może zaciekawi Cię ten artykuł. Trzymam za Ciebie kciuki. Miłego dnia!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przemawia to za mną, wybacz.
      Ale dziękuję za artykuł. Miłego :)

      Usuń
  40. ja osobiscie nie moge nic czytac. 2 razy zdarzyło mi sie przeczytac doslownie 2 zdania i skonczylo sie to tygodniową, dwutygodniową deprechą. płaczem i kompletnym bezsensem. po pierwszym razie obiecałam sobie nigdy więcej nie krzywdzić się w ten sposób no ale cos mnie podkusiło i drugi raz okazał się fatalniejszy. z fb skasowałam nawet funpage rak&rolla bo po newsach czułam że zaraz umre. dziś czytam tylko Twojego bloga i jeszcze jednej dziewczyny choc nie powiem, Twoj ma taki czarny humorek ktory mnie czasem wkurza:) pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciebie wkurza, a mnie pomaga :)

      Musisz być bardzo wrażliwa..
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. i bardzo dobrze. to Twoj blog i ja go lubie:) moja matka też chorowała na sraka kilka lat temu i tak jak ja nie chciała nic wiedziec na jego temat. no jestem wrażliwa. bardzo bardzo.

      Usuń
    3. Ale czarny humor,to jest to.Śmiertelna powaga z samej swej nazwy jest nie do.przyjęcia

      Usuń
    4. Tak sobie czytam o tej wrażliwości i zastanawiam się bowiem często słyszę jaki ktoś jest wrażliwy. Hm..z tą wrażliwością bywa różnie bo są jej dwa rodzaje:
      1.Wrażliwość na samego siebie
      2. Wrażliwość na innych
      Najczęściej jest tak że wrażliwość na samego siebie tłumaczy ludzi z ich braku działań i tu leży sedno. Jak się okazuje z wpisu "m" wynika że wrażliwość na samego siebie nie tylko dotyka innych ludzi, bowiem taki wrażliwiec nie jest w stanie nikomu pomóc, bo a to "robi mu się niedobrze", a to ma straszliwy stres itp i teraz czytam że taki wrażliwiec nie jest w stanie zadbać nawet o samego siebie.
      Wrażliwość na innych to wielka zaleta bowiem mobilizuje innych do pomocy i to jest coś o czym warto rozmawiać. Człowiek chory potrzebuje zarówno pomocy fizycznej jak i wsparcia psychicznego i bez innych ludzi wcale łatwo nie jest.
      Często ktoś mówi że jest wrażliwy na krew innych czy inne trudne sprawy i nie jest w stanie pomóc, ale należy takie osoby wyprowadzić z wielkiego błędu, bowiem nieznośność widoku krwi innych czy ich sytuacji jest niczym innym jak "wrażliwością" na samego siebie i absolutnie nie na innych.

      Usuń
    5. krwi sie nie boje, ale czytać że mam kiepskie rokowania w internecie owszem. dziękuję i pozdrawiam

      Usuń
    6. i pamiętamy, że każdy chorobę swoją przeżywa na swój sposób i niekoniecznie gorzej

      Usuń
    7. rokowania i statystyki warto czasem pominąć
      często to właśnie my mieścimy się w tych 5%
      każdy organizm reaguje i walczy inaczej
      trzymaj się m :)

      Usuń
    8. Do m"": moja córa miała bardzo złe rokowania, naprawdę złe, krótkie, szybkie i tragiczne. Dzięki informacjom jakie zdobyłam ona żyje, ma się świetnie i obecne rokowania są pomyślne. Informacje dały nam ogrom wiedzy dzięki której wiedziałam do kogo się udać, wiedziałam o co pytać, co sugerować po objawach, a pewne rzeczy może opisać tylko sam pacjent lub jego najbliżsi, którzy pomagają choremu. Zdawanie się na lekarzy jak napisałam wyżej jest częstym błędem bowiem oni nie są Bogami, ich wiedza jest niepełna, niestety często relatywna i w leczeniu nowotworów jest to zawsze zdrowy rozsądek lekarza, chorego i często jest to metoda prób i błędów. Wbrew temu co piszą niektórzy o teoriach spiskowych leczenia nowotworów, o medycynie rodem z Chin (konwencjonalną mam tylko na myśli) nie ma tu niczego pewnego a wystarczy sięgnąć do dobrych źródeł medycznych. Często jest tak że chory zaczyna powracać do zdrowia, zmiany nowotworowe cofają się a czasem znikają bez śladu. Bywa również że bardzo złe rokowania, jak było u mojej córy, zmieniają się, bowiem leczenie i jakieś właściwości obronne organizmu czynią że chory zmierza ku wyzdrowieniu i w końcu jest sukces. Na tym blogu nie ma żadnych potworów, as ludzie którzy sporo wiedzą i czasem warto posłuchać innych a nie poddawać się. Nie wiem czy wiesz ale w przypadku chorób nowotworowych największą rolę odgrywa psychika chorego. Niektóre źródła medyczne podają że jest to aż 90% powodzenia w leczeniu. Ja zgadzam się z tym w zupełności, tym bardziej, że moje doświadczenie i wiedza są rozległe w materii ratowania zdrowia psychiką. Depresja i stany lękowe są trudnym partnerem w dochodzeniu do zdrowia i lepiej by każdy zrozumiał to sam, gdzieś w głębi siebie. Lęk jest złym sprzymierzeńcem w chorobie, w każdej chorobie, nawet przy katarze.
      GDy usłyszałam tragiczna diagnozę mojej córy oczywiście na poczatku wpadłam w panikę, potem usiadłam i zaczęłam kombinować: gdzie jak, po co i do kogo i zaczełam szukac wiedzy o tym nowotworze. Zgłebiłam całą wiedze medyczną a najmocniej tę z USA. Konsultowałam się z rożnymi specjalistami w Polsce i za granicą. Sama dochodziłam do tych ludzi i szukałam kontaktu. Potem nastąpiły konsultacje z wieloma specjalistami w Polsce bowiem mamy takich jak się okazuje, ale trzeba ich szukać i nie tylko były to wielkie ośrodki wielkich miast. Po straszliwych cierpieniach, upokorzeniach i kilku długich latach obecne rokowania są dobre ale walka była dosłownie na śmierc i zycie, bardzo mozolna, trudna i bez chwili wytchnienia. Dodam jeszcze że ja jako matka nie miałam nikogo kto by mnie wspierał w tej poszukiwawczej i konfrontującej walce.Naprawdę było okrutnie ciężko ale było warto:) życzę Ci zdrowia" m" i sił psychicznych: nie poddawaj się: szukaj, znajduj i pędź ku zdrowiu.

      Usuń
  41. Ja lubię Twój czarny humor bo ....jest realny, ot po prostu, a życie to nie mistycyzm tylko prawda w której zdarzają się rożne niespodzianki.Konkret i prawda to coś co człowieka wyzwala i wskazuje drogi które ułatwiają i ratują nasze życie. Prawda to grunt i dobrze gdy ją znamy i nie omijamy.

    OdpowiedzUsuń
  42. Madziu, niech to będzie dobry spokojny dzień :*
    Słoneczko świeci, a szpaki gwiżdżą z całych sił. Jest ich mnóstwo!
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  43. Madziu, przesyłam ciepełko :)))

    OdpowiedzUsuń
  44. Ja ciepełka nie przesyłam,bo jest go.nadmiar,ale wiaterek chłodniejszy jak najbardziej,buziaki Madziu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś,koniecznie chłód jest potrzebny :))))

      Usuń
  45. Czarny humor, bo życie też nie jest tylko kolorowe, więc trzeba je brać śmiechem żeby nie zwariować.

    Madziulek buziolki dla Ciebie i rodzinki :***

    OdpowiedzUsuń
  46. Madziu, pamiętaj, jutro idę z Tobą :***

    OdpowiedzUsuń
  47. Przyszłam tutaj od Joanny, czytam po cichu. Uczę się od Ciebie Kseno, jak po prostu być przy kimś zmagającym się z chorobą, co robić, dziękuję za taką możliwość.
    Zaczarowała mnie Natalia piosenką, zostawiam coś dla Ciebie http://www.youtube.com/watch?v=HdP1pAF2Mw4

    OdpowiedzUsuń
  48. Jutro, a właściwie dzisiaj idę z Tobą, mając nadzieję na dobry plan dla Ciebie na najbliższy czas! :):):)

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja jak zwykle, stoję tuż za Tobą. No, ewentualnie mogę poczekać przed gabinetem, ale niechętnie :-)) Tomografia to tylko badanie, nie leczy się kliszy, lecz pacjenta, jak mawiał mój ulubiony neurochirurg. I tego się trzymajmy.

    OdpowiedzUsuń
  50. A ja trzymając kciuki aby tomografia w końcu milo Cię zaskoczyla nucę pod nosem tak lubiany.przez Ciebie kawalek..Sister...



    A odnośnie wrażliwości,jestem aż za bardzo...ale to właśnie ona jest motorem do dzialan związanych z pomocą innym.

    OdpowiedzUsuń
  51. Madziulek ,jestem z Tobą, trzymam mocno ,buziole:********

    OdpowiedzUsuń
  52. myślami jestem dzisiaj z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Madziu,jesteśmy PAMIĘTAJ..Tulę..

    OdpowiedzUsuń
  54. Xeno jeśli chodzi o gromadzenie informacji (rzetelnych) na temat swojej choroby to jest to wręcz moje hobby i dobrze mi z tym :-)... tym bardziej, że wiedza, którą zdobywam czasem przydaje się innym.
    Masz rację, że lepiej znać przeciwnika niż go nie znać.
    Ściskam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  55. Dzień się konczy Magda ale byłam myślami cały czas:*
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń